29.10.2013

What now?

Charlie Wentworth
Charlie jest ze Slytherinu, bo podobno wredotę odziedziczył po rudej matce. Charlie ma głupią siostrę, która wyśmiewa się z jego "damskiego" imienia, a której kot jest jego boginem. Charlie jest też rodowitym Londyńczykiem, uczniem VII roku i posiadaczem ślicznego sfinksa. Charlie ma różdżkę; jedenaście cali, jesion, pióro feniksa. Charlie posiada wiele sekretów. A prawda boli najbardziej, gdy się ją ukrywa.

10 komentarzy:

  1. [ zaczęłabym, ale nie mam pomysłu na okoliczności wątku ._.]
    Sophia

    OdpowiedzUsuń
  2. [ to ja zacznę, ale jutro raczej, bo niby teraz coś piszę, ale marnie mi to idzie ._. wykorzystałam całą wenę na wstęp pracy maturalnej ;-;]
    Sophia

    OdpowiedzUsuń
  3. [Zakrycie? Miłam zaplanowaną publikację,wystarczyło spojrzeć.]

    Syriusz

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Witam Ślizgona. Jak jestes zaintetesowana mozemy pomyslec nad jakims powiazeniem i watkiem :)]

    Emmeline

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie było go, nigdzie go nie było. Głosik w głowie zdawał się panikować coraz bardziej, a dłonie drżały coraz intensywniej, gdy cała zawartość jej kufra, szafy, szuflad, lądowała na podłodze, gdy przeczesywała to jeszcze raz. Nie było, nigdzie go nie było, a ona jej samej wydawało się, że los spycha ją na samą krawędź urwiska, wystarczy lekko popchnąć, lekko dmuchnąć, a pochłoną ją otchłanie. Na nic wyrywanie włosów z głowy, na nic przekleństwa cisnące się na usta, na nic machanie różdżką,skoro zabezpieczyła go przed zaklęciami. Na nic jej błagania, prośby, krzyk i płacz. A wszystko to przez jeden, malutki zeszyt, jeden szkicownik, który zawierał tak wiele, że ziemia osuwała jej się spod nóg. Modliła się by nikt go nie znalazł, by przepadł, a co za tym idzie nikt nie poznałby jej tajemnicy skrywanej w jego wnętrzu. Modliła się o to by szczególnie jedna osoba nie poznała wnętrza tego przeklętego zeszytu, który teraz mógł sprowadzić na nią same nieszczęście.
    Wreszcie jednak poderwała się do góry, chwyciła za różdżkę leżącą na łóżku i wybiegła z pokoju, zostawiając za sobą cały ten bałagan, który podczas intensywnych poszukiwań spowodowała. Potrąciła kilka osób, które zaklęły pod nosem, bądź posłały w jej kierunku groźby, jednak nie obchodziło ją to. Szybkim krokiem kierowała się w stronę męskiej części sypialnianej, zaciskając przy tym drobną dłoń na różdżce. Krok za krokiem, bezmyślnie, na lekko drżących nogach, niekiedy potykając się o własne stopy, by wreszcie dopaść do drzwi i wtargnąć do środka bez pukania jak często miała w zwyczaju. Takie zachowanie nie dziwiło już mieszkańców tego dormitorium, po siedmiu wspólnie spędzonych latach przyzwyczaili się do jej obecności na tyle, że nie krzyczeli jak małe dziewczynki, gdy wpadała tam akurat w momencie, gdy któryś z nich wychodził jak go natura stworzyła z łazienki. Wówczas to ona płonęła rumieńcem, bądź posyłała w stronę delikwenta jakąś kąśliwą uwagę i brnęła dalej, aż wreszcie docierała do celu, do tego jednego jedynego łóżka, w którym czuła się niemal jak u siebie.
    - Charlie...musisz mi pomóc.- wydyszała ciężko wreszcie dopadając do łóżka, na którym w najlepsze wylegiwał się Ślizgon, nieco nieobecnym wzrokiem wpatrując się w sufit pokryty intensywną zielenią. - Chodź, rusz się, musisz mi pomóc.- to musi zabawnie wyglądać gdy takie małe coś jak Stasey próbuje zepchnąć z łóżka kogoś takiego jak Wentworth, który w żaden sposób nie chce jej w tym pomóc.- Zgubiłam szkicownik, nie rozumiesz? Muszę go znaleźć, to sprawa życia i śmierci. Jak dostanie się w niepowołane ręce to...No weź się wreszcie podnieś i chodź!- pasuje, poddaje się, odsuwa się od łóżka i krzyżuje ręce na piersiach, przygryza dolną wargę i przeskakuje z nogi na nogi niczym niecierpliwie dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Ja się ładnie przywitam z nowym ślizgonem :)]

    Irina

    OdpowiedzUsuń
  7. [To ja się przywitam pięknie!]

    Marlene McKinnon

    OdpowiedzUsuń
  8. [Ten kot jest taki okropny! Ale cześć. :D]

    OdpowiedzUsuń