Henry Miller
Szósty marca pięćdziesiątego dziewiątego; borsuk na szacie noszony z dumą od siedmiu lat; hikora w kieszeni szaty, pogryziona najprawdopodobniej z nerwów; strach przed wszystkim albo niczym i ciche przekleństwa ciskane w stronę mgiełki, nie przypominającej nawet owada przejechanego rowerem; światło słoneczne razi a noc przynosi bezsenność; dąży do pokoju na świecie, ale nie roztacza wokół tęczy i nie próbuje być skończoną sierotą – inni doskonale robią to za niego.
bardzo chciałam spróbować z Puchasiem. cześć.
[Bardzo udany ten Puchaś. Puchasiowy. Lubię go.]
OdpowiedzUsuńMaggie
[Cudowny jest. I razem z Cleo też go lubimy :)]
OdpowiedzUsuńCleo
[Harry? Cześć.]
OdpowiedzUsuńFlorean Hale
[ Taki...uroczy, ale nie w sensie, że człowiek rzyga tęczą. No i cześć :)]
OdpowiedzUsuńSophia
[Emmeline i ja witamy. Gdyby była ochota, pomysł na powiązanie czy wątek - jesteśmy chętne.]
OdpowiedzUsuń[Puchowaty Puchon wyszedł :) Witam i zapraszam do wątku!]
OdpowiedzUsuńMarlene McKinnon
[Czeeeść! Zapraszam na wątek ;) ]
OdpowiedzUsuńZuzana