1.02.2013



Urodził się w rodzinie, która głośno wygłaszała swoje opinie na temat przynależności czarodziejów do określonych grup społecznych. Syriusz nigdy nie podzielał zainteresowania tymi stereotypami, więc z radością przyjął wiadomość o tym, że Tiara Przydziału umieściła jego skromną osobę w Gryffindorze, a nie w Domu Węża, do którego od pokoleń przyjmowani byli wszyscy tytułujący się nazwiskiem Black. Z jeszcze większą radością wracał do domu i rozwieszał po ścianach plakaty kobiet w bikini i mugolskich motocykli, które zdobyły jego serce od pierwszych sekund. Jego rodzice kompletnie nie mogli zrozumieć, dlaczego pierworodny syn tak bardzo próbuje odciąć się od rodziny. Nie pomogły groźby i kary, ani żadne nagrody, które oferowali mu w zamian za zmianę światopoglądu. Nic z tych rzeczy! Po jednej z większych kłótni, kilkanaście dni przed szesnastymi urodzinami, Syriusz wpadł na genialny pomysł ucieczki z domu. Nie sądził jednak, że zaowocuje to wydziedziczeniem go przez własnych rodziców. Zdziwił się niezmiernie widząc wypaloną dziurę na rodowym gobelinie. Wtedy zrozumiał, że dla jego matki dużo bardziej liczy się zachowanie pozorów, niż własny syn.
Hogwart od samego początku był dla niego wyjątkowym miejscem. To właśnie tutaj spotkał najlepszych przyjaciół i tu wałęsał się po korytarzach, pakując się w coraz to nowsze tarapaty. Z przyjaciółmi założył tajny związek o kryptonimie 'HUNCWOCI' i już od pierwszych dni wiadomo było, że jak ktoś narozrabiał, to był to albo Syriusz albo któryś z trójki huncwotów. Cóż, na renomę trzeba sobie zapracować! Nauczyciele jednocześnie uśmiechają się pod nosem i załamują ręce na widok czwórki młodych czarodziejów, którzy z radością przemierzają szkolne korytarze. I każdy zadaje sobie to samo pytanie: Co do cholery z nich wyrośnie?!