Drogi chłopcze,
piszę do Ciebie, o sobie. Nie chcę, byś wyciągnął stąd błędne wnioski i
zaczął postępować jak ja, gdyż byłoby to najgorsze, co mógłbyś zrobić. Mam
jednak nadzieję skłonić Cię do refleksji, choć pouczanie młodych ludzi nie
tylko jest niewychowawcze, ale też nie odnosi pożądanego skutku, gdyż macie tę
cudowną skłonność do czynienia zupełnie na odwrót. A więc dobrze, ujmę wszystko
tak, abyś ty mógł zrobić mi na złość, a przy tym ja zostanę usatysfakcjonowany.
Pierwsza lekcja za Tobą - uznawaj kompromisy, gdyż te małe ustępstwa nauczą
innych, że umiesz postępować słusznie, więc gdy nie będziesz miał ochoty na
współpracę uznają Twoją decyzję za kolejny przejaw chęci do działania razem. Bo
widzisz, mnie szczerze mówiąc nie obchodzi, czy zrobisz na opak, czy zgodnie z
sugestiami, w przyszłości nikt za Ciebie uwarzonego piwa nie wypije, jak to
mawiają. Na szczęście jesteś mądry, masz to po swojej matce, bo mi zawsze
brakło klepki odpowiedzialnej za zdrowy rozsądek. Stąd pewnie miejsce, z którego
do Ciebie piszę, ale nie zadręczaj sobie tym głowy. Co nie oznacza, że pozwalam
na podobne zachowania, to, że rodzice są czasem bardziej dziecinni od swoich
potomków jest tylko dowodem na to, że ktoś w całym tym bajzlu musi pozostać
zimnokrwisty. Robię się chyba uczuciowy jak mój ojciec, bo czuję konieczność
wyrażenia dumy, że jesteś moim synem. Nigdy tego ode mnie nie słyszałeś, wiem,
ale miałeś wyrosnąć na mężczyznę, który myśli mózgiem, nie sercem, gdyż ci
drudzy tylko z pozoru są silniejsi. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy
uczuciowi głupcy gnają na łeb na szyję, by czynić mądrze, a przecież do tego
nie jest potrzebna ta bijąca kupa mięcha. Zapamiętaj sobie, choć zabrzmi to
brutalnie nawet jak na mnie - nie przeżyjesz ani godziny, jeśli porzucisz rozum
na rzecz czegoś, co pozwoli ci umrzeć w gronie najbliższych. Co ci po tym? Że
chroniąc przyjaciół sam straciłeś możliwości, podczas gdy oni odprawią wymagany
zbiorowy lament, po czym zajmą się tym fascynującym okresem, jakim jest
przyszłość? Ludzka pamięć jest zawodna, wkrótce z niej znikniesz wyparty przez
inne rzeczy albo chorobę, nie możesz więc polegać na innych. Ty sam jesteś
panem swojego losu. Ty sam wiesz, co dla ciebie najlepsze. Ty sam osiągasz
sukcesy. Jedyni ludzie, którzy kiedykolwiek byli ci potrzebni to ja i twoja
matka, ale przestaliśmy, gdy osiągnąłeś pewien wiek pozwalający ci myśleć
samodzielnie. Nie zmienia to faktu, że jesteś dla nas najważniejszy i,
szczególnie ja, zawsze służymy radą. Wiedz też, że czarno-biała droga ku złu lub
ku dobru prowadzi donikąd, jeden uczynek przeciwny do wytyczonych ścieżek
zaprzepaści zamiary, toteż rób tak, jak uważasz za słusznie, wyrównuj
proporcję. Altruista, który raz odrzuci
prośbę o pomoc przestaje nim być, to samo tyczy się złodzieja, który raz
porzuci zamiar wyrwania damskiej torebki.
Nie umiem i nie znoszę kończyć listów, bo później przypominam sobie o
jakiejś ważnej kwestii, a dopisać jej już nie mogę. Powiem więc tylko, abyś
postępował odpowiedzialnie i nie liczył się z innymi, gdyż ci, nawet jeśli
zarzekają się przeciw temu, podświadomie zawsze położą ci kłody pod nogi. I
błędem jest zabieranie nawet przyjaciół w miejsca, które mogą zapewnić ci
godziwą przyszłość. W końcu towarzysz może okazać się lepszy.
Ojciec
PS: A nie mówiłem? Chcę jeszcze dodać, że mam nadzieję, iż przyłożysz
się do Owutemów. Życie życiem, ale nie możesz być idiotą.