Irene Goldstein
Cicha i nieśmiała Krukonka urodzona dwudziestego trzeciego lipca tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego dziewiątego roku. Jest córką pary mugolskich nauczycieli, którzy większość życia spędzili w miasteczku Haterleigh w hrabstwie Devon. Olchowa różdżka o długości jedenastu cali z rdzeniem z pióra feniksa jest jej nieodłączną towarzyszką, podobnie jak kot Homer. Bogin przybiera postać śmierciożercy, a patronus, którego niedawno udało jej się wyczarować - albatrosa. Jest prefektem Ravenclawu i chętnie oddałaby serce poecie.
Dobry wieczór!
[urocze zdjęcie, postać, choć kotów nie lubię :>]
OdpowiedzUsuń[dobry wieczór :)]
OdpowiedzUsuńSophia
[Śliczna i urocza ;3 Witamy! :)]
OdpowiedzUsuńSebastien
[ uff. długo się nad zdjęciem wahałam, ale jak widzę to się podoba :) u Ciebie również ładne zdjęcie, chyba mam je nawet na tumblrze :D Wącisz może?]
OdpowiedzUsuńSophia
[Wątek z wielką chęcią, jakieś pomysły posiadasz? Jeżeli nie, trzeba będzie zrobić burzę mózgów, bo ja dzisiaj sama nie jestem w stanie myśleć ^^]
OdpowiedzUsuńSebastien
[Ten kot jest po prostu cudny. A pomysł... No nie wiem, Monty mógłby się trochę nabijać z Irene, że ma rodziców nauczycieli. Z drugiej strony to ryzykowne, zważywszy na to, że dziewczyna jest prefektem... Nie wiem no :(]
OdpowiedzUsuńMonty
[Witam i dziękuję za zaproszenie do wątku, bo Irene jest po prostu cudowną postacią :> Muszę chwilę pomyśleć... O, już wiem! Florean zostałaby przez panią prefekt złapana w Dziale Ksiąg Zakazanych. Wcześniej nie znałyby się za bardzo, ale za to widywały w bibliotece, więc może Irene zechce przymknąć oko na ten wybryk, jeśli Ślizgonka coś dla niej zrobi? Co - nie wiem, może dziewczyna jest zauroczona pewnym wyjątkowo sympatycznym Ślizgonem, ale wstydzi się zagadać? Cokolwiek.]
OdpowiedzUsuńFlorean Hale
[Skoro tak sądzisz, to ja nie śmiem zaprzeczać, bo mi się bardzo Irene podoba! Jak masz jakiś pomysł, to wal śmiało, bo ja mam wszystko banalne, z Danem odwalającym pokaz bucery do kwadratu. ;-; Albo zróbmy burzę mózgów, burze są fajne.]
OdpowiedzUsuńDaniel
[Zdecydowanie nie :D Chociaż może tak, ale to nie był zamierzony zabieg :P]
OdpowiedzUsuń[Cześć.
OdpowiedzUsuńPrzez chwilę nie wiedziałem o co chodzi, ale ogarnąłem, że o Anię z Zislonego Wzgórza. Ja tam czytałem tylko pierwszą część, bo to lektura, a w niej nie było mowy o romansie czy czymś. W każdym razie Wordsworth na pewno imienia po tym Gilbercie nie ma. ; >
A jakiś pomysł na ten wątek masz?]
[Możemy zrobić tak - dopóki Irene nie dostała odznaki, to się na niej wyżywał ile wlezie, bo taka płochliwa dziewczyna aż się prosi, poza tym i tak by się nie odpłaciła. Ale teraz Monty woli nie ryzykować, więc trochę spuścił z tonu, na przykład zamieniając niemiłe zaklęcia na obelgi dotyczące jej pochodzenia. Co ty na to?]
OdpowiedzUsuńMonty
[Więc ja również, przychylam się do wniosku :D moja Emm jest niestety pominiętą postacią w całej książce :( ale nie martwimy się, od tego jestem ja ;)
OdpowiedzUsuńproponuję coś banalnego na początek. skoro Irene ma kota i Emmeline również, może być to jakiś punkt wspólny. powiedzmy, że moja kota lubi uciekać do Homera, ot taka zakochana parka ;) a niestety niemiłym obowiązkiem jest szukanie kociaka przez obie dziewczyny.
wiem... banał ;(]
[Dziękuję :) Ależ ona urocza. Co Ty na to, żeby dziewczyna wlepiła Jamesowi jakiś szlaban? Ewentualnie chłopak mógłby ją sobie upatrzyć i zacząć podrywać, a jakie Irene miałaby do tego podejście, to już zależałoby od Ciebie ;)]
OdpowiedzUsuńJames
[Może pozostawię to dla ciebie ;)]
OdpowiedzUsuń[Dziękuję za powitanie i jakiż to wątek byś mi zaproponowała? :)]
OdpowiedzUsuń[Podoba mi się Twa propozycja, toteż zacznę w ramach rekompensaty za pomysł :)]
OdpowiedzUsuńKolejny wieczór w Trzech Miotłach. Tutejszy zgiełk był dla bruneta bardzo uspokajający, bo większość czasu spędza w zacisznych miejscach i czasami to aż mu w uszach dzwoni od tej ciszy.
Pewnego dnia był właśnie bardzo nieostrożny, co mu się bardzo rzadko zdarzało. Osobiście spotkał się ze swym klientem, który kazał mu zabić pewną osobę niewygodną dla sprawy zleceniodawcy Chrisa. Kenway późno zauważył, że został śledzony i jego rozmowa z klientem była podsłuchana. Jak taka sytuacja się zdarza to Chris zna jedyny sposób na uciszenie.
Serwował kolejne kremowe piwa nastolatkom, czekając na przyjście owej podsłuchiwaczki, gdyż chciał sobie z nią porozmawiać na osobności o tamtym zajściu.
[To jakiś pomysł na wątek? Pewnie nie będą za sobą przepadali, w końcu, z tego co widzę, Irene jest mugolaczką. Hmm.]
OdpowiedzUsuńSeverus
W ciągu tych dwóch tygodni, co nie udało mu się pogada z ową dziewczyną, to zabił swój cel bezproblemowo i czysto. Dostał pieniądze i dalej pracował w Trzech Miotłach jakby nigdy nic, jakby w ogóle nie było żadnej śmierci.
OdpowiedzUsuńJego wzrok napotkał spojrzenie dziewczyny. Nie okazał żadnej emocji na twarzy, zachował się zupełnie naturalnie. Goście weszli do pubu, zaciekawione spojrzenie i tyle, ale Chris chciał sobie z nią porozmawiać. Najlepiej na osobności, ale trochę ciężko o prywatną konwersację w budynku pełnym świadków i jeszcze ten nastolatek, który kręci się wokół niej.
Musi pomyśleć jakby tu ją wyciągnąć w odosobnione miejsce...
Chris Kenway
[Przepraszam, że dopiero teraz :)]
OdpowiedzUsuńChował się za jedną z rzeźb z Mapą Huncwotów, na którą co chwilę zerkał na nią, by sprawdzić, czy obiekt, który ma zostać przedmiotem jego żartu, nadal zbliża się w tą stronę. Kiedy już się upewnił, dotknął różdżką pergaminu, wyszeptał parę słów i schował go do kieszonki. Widząc ofiarę swojego żartu, zapatrzoną w tekst książki, machnął różdżką i wyczarował przed nią błotną kałużę. Oczywiście nieszczęśnik wpadł w to i ze zrozpaczoną miną nawet nie usiłował się podnosić. Natomiast James ruszył przed siebie korytarzem, uciekając z miejsca zdarzenia. Chichotał przy tym wesoło, jednak humor nieco mu się zepsuł już chwilę później.
Potter liczył, że i tym razem mu się upiecze, jednak najwyraźniej nie miał aż tyle szczęścia, ponieważ wpadł na prefekta Krukonów. Przez chwilę nie wiedział, co robić, lecz dosyć szybko odzyskał opanowanie i uśmiechnął się czarująco, przeczesując palcami włosy.
- Hej - powiedział, udając niewiniątko. W końcu za zakrętem jakiś nieszczęśnik taplał się w błocie i gdyby dziewczyna przeszła tamtędy, od razu domyśliłaby się czyja to jest robota. - Pięknie dziś wyglądasz - prosto z mostu, jak to Rogacz miał w zwyczaju. Przy tej uwadze wpatrywał się intensywnie w oczy dziewczęcia, której imię usilnie starał się sobie przypomnieć. - A gdzie ten Twój cudowny kot, Irene? - nie kończył swojego występu, chcąc jak najdłużej odwracać jej uwagę. Ofiara dowcipu w końcu musiała odejść z miejsca zdarzenia, a sama błotnista plama nie była aż taka zła... Przynajmniej Potter miał taką nadzieję.
James
[Tak daleko to nie doszedłem i już tego nie nadrobię.
OdpowiedzUsuńMożliwe, dlaczego by nie?]