5.11.2013

Now you're adrift in the sea of lies

Severus Tobiasz Snape
Smarkerus, Śmiercierus, Wycierus
a także
Książę Półkrwi


Półkrwi czarodziej, syn Eileen oraz Tobiasza Snape'ów (ludzi prostych, surowych i wiecznie gburowatych, tak swoją drogą), urodzony dziewiątego stycznia tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego roku. Włada brzozową, sztywną różdżką mierzącą dokładnie trzynaście i trzy czwarte cala. Osobistość znana chyba w całym Hogwarcie głównie za sprawą pewnej cudownej czwórki. Patronusa wyczarować potrafi, jednakże jego kształt nie jest nikomu znany; postać, którą przybiera jego bogin również pozostaje dla innych tajemnicą (chociaż całkiem niedawno ktoś rozpuścił plotkę, iż przybiera on postać... szamponu do włosów). Jego osoba nie budzi szczególnie pozytywnych emocji wśród czarodziejskiej młodzieży, a dodatkowo na pewno nie pomaga wiecznie niechlujny wygląd, nienawistny wzrok oraz nieco zbyt duża pewność siebie, czy kpiący uśmieszek - po prostu Ślizgon z krwi i kości.



[Witam! Od razu mówię: nienawidzę zaczynać. Serio. Poza tym, jak wiadomo, Sev to strasznie wredna oraz skryta bestia jest, i to bardzo. Mało kto tak naprawdę przypada mu do gustu. Chętna na wątki, każdemu staram się odpisywać, ale nie zawsze od razu i raczej w losowej kolejności. No, to mam nadzieję, że jakoś się dogadamy!
Pan ze zdjęcia znaleziony gdzieś na weheartit. Super pasuje, prawda?]

22 komentarze:

  1. [W końcu Severus! Ach, czekałam na niego od początku bloga. Może wątek ? XD]

    Irina

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Wątku ze Snape'em nie odpuszczę! ]

    Irene Goldstein

    OdpowiedzUsuń
  3. [Całkiem fajny Smark ^^. Co powiesz na wątek z nową uczennicą?]

    OdpowiedzUsuń
  4. [Pomysłów mam dość dużo!
    1. W pewnym momencie Severusowi może zrobić się żal Iriny, w momencie gdzie będą się nad nią pastwić ślizgoni i później gdzieś na uboczu szepnie jakieś miłe słówko i przekona się, że ta dziewczyna wcale nie jest taka zła jak inni mówią
    2. Opcja brzmi: Sev będzie pomagał dziewczynie w eliksirach, natomiast ona będzie go wspierać w innych przedmiotach, typu zielarstwo czy wróżbiarstwo.
    3, Znaja się, jednak przy wszystkich najprościej się zlewają, jednak kiedy są sami łączą ich cieplejsze stosunki. Ukrywają się z tym i takie tam inne.
    4. Połączona opcja nr 2 i 3
    Do wybory do koloru ! ]

    Irina

    OdpowiedzUsuń
  5. [Witam Księcia Półkrwi ;) Niesamowicie zniewieściały jak na Severusa, ale przystojny :) proponuję wątek i jedyne co wpada mi do głowy to powiązanie przez eliksiry. Chyba, że dasz radę wymyślić coś innego, o ile w ogóle chcesz ;)]

    OdpowiedzUsuń
  6. [No, kompletnie się nie orientuje, nie wie, kim są Huncwoci ani nawet że w Anglii trwa jakaś wojna czarodziejów, to kompletna ignorantka. No i podobnie jak Sev, jest wzgardzana przez większość Hogwartczyków za swoje pochodzenie oraz promugolskie poglądy. Jest wyrzutkiem, ludzie często robią jej niemiłe kawały. Może Sev kiedyś zauważy, jak ktoś na korytarzu używa na niej levicorpusa?]

    OdpowiedzUsuń
  7. [Nie muszą być przyjacielskie, ja nawet wolę raczej negatywne relacje. A to, że Jessie jest Gryfonką, jej samej zwisa i powiewa, bo nie czai różnic między domami ;).
    Będzie mi miło, jak zaczniesz, bo ja bardzo tego nie lubię ^^.
    A, i Jessie można spotkać gdziekolwiek na korytarzu, bo ona się samotnie włóczy, ale skoro mają na nią rzucać levicorpusa i ją upokarzać, to może gdzieś na uboczu raczej ^^.]

    OdpowiedzUsuń
  8. [Czyli korki z eliksirów. Ok]

    ksiry nie należały do przedmiotów ubóstwianych przez krukonkę. Wręcz przeciwnie: według dziewczyny był to najgorszy przedmiot jakie mogli wymyśleć czarodzieje. Te wszystkie składniki, długie nazwy oraz woń wydobywająca się z Sali odstraszały Irinę nawet od przestudiowania tematu omawianego na lekcji. Może przez to niektórzy patrzyli na nią krzywo. Co jak co, ale status krukonki bądź krukona do czegoś zobowiązuje, a przynajmniej tak głoszą wszelkie przesądy. Prawda była jednak taka, że nie wszyscy uczniowie tego domu musieli być wybitni ze wszystkiego. Oni po prostu łatwiej przyswajali wiedzę i w większość odznaczali się ponadprzeciętną inteligencją, czyli w skrócie idealny materiał na ministrów.
    Irinę nie zdziwił fakt, że w końcu nauczyciel nie wytrzymał i przydzielił jej korepetytora. Bez jakiegokolwiek wsparcie dziewczynie groziło niezdanie i to tylko z tego przedmiotu. Jeżeli w najbliższym czasie krukonka nie podciągnęłaby się w nauce na sto procent zostałaby przeniesiona, lub byłaby zmuszona kiblować kolejny rok. Ta opcja kompletnie do niej nie przemawiała, lecz pomimo licznych protestów w końcu zgodziła się na pomoc, jak się później okazało od jakiegoś ślizgona. Z tej znajomości nic dobrego wyjść nie mogło. Od samego początku ta „operacja” była skazana na porażkę. Jednak pomimo tego krukonka przyszła do lochów o ustalonej godzinie i rozsiadłszy się na jednym z krzeseł w klasie wbiła wzrok w drzwi czekając na swojego korepetytora.

    Irina

    OdpowiedzUsuń
  9. [Severus <3 Znajdą się chęci na wątek?]

    Catherine

    OdpowiedzUsuń
  10. [Pasuje mi ;)]

    Horacy Slughorn... Jeden z nielicznych mężczyzn, którzy swoją inteligencją, dowcipem, błyskotliwością imponowali pannie Vance. Reszta była raczej dodatkiem, zbędnym - jeśli można tak śmiało wysunąć wnioski. Emmelina była istotą pełną ciepła, choć paradoksalnie było ono w niej skrzętnie schowane, wręcz niewidoczne. Jak na Gryfonkę, więcej miała ze Ślizgonki. Za często zadzierała nosa i chodziła z głową ponad chmurami. Indywidualistka, perfekcjonistka... i długo by mówić, bo cechy jej osobowości są skrajne.
    Ale wracając do meritum... Vance nigdy nie opuszczała lekcji eliksirów, bo niesamowicie ją interesowały. Sama dla siebie ważyła eliksiry, by pogłębiać swoją skąpą wiedzę na ten temat. I owszem została doceniona przez profesora, ale to zbagatelizowała. Cóż, była dziwna.
    A dziś na zajęciach mięli uważyć Felix Felicis. No nie należał do prostych eliksirów, ale dla Vance nie ma rzeczy niemożliwych. Pojawił się jednak problem, gdy Slughorn dobierał ich w pary, a pech chciał, że jej nazwisko było na końcu listy. Miała stanowić jednoosobowy zespół... Hm, przynajmniej nie było tłoczno. I nagle, kto pojawił się w drzwiach? Smarkerus. Wszystko stało się oczywiste, Slughron połączy ich w pary. Do tego sprawiło mu to ogromną radość, bo oboje byli jego najlepszymi uczniami.
    Gdyby ktoś inny został zestawiony w parę z Severusem, pewnie by marudził, kręcił, sypał uszczypliwościami i sprawiał mu przykrość. Emmelina po prostu przyjęła to z godnością, a nawet posłała mu lekki uśmiech. - Bierzmy się do pracy. - powiedziała cicho, przekładając na blacie składniki. Lubiła mieć wszystko pod ręką.

    OdpowiedzUsuń
  11. Irina spojrzała na młodego ślizgona z nie małym zainteresowanie, które z jego słowami prysło jak bańki mydlane. Już od pierwszego słowa Irina wiedziała, że ma przed sobą ślizgona z krwi i kości. Mało tego, w dodatku bardzo przemądrzałego, wrednego i prędze wszystkim uważającego się za pępek świata faceta, który robi jej łaskę przebywając w jej otoczeniu. W dodatku ten jego irytujący głos ociekający jadem oraz nieuzasadnioną niechęcią do jej osoby. Ciekawe jakby się zaśmiał gdyby nagle przed nim wyrosła jakaś rosiczka, lub najlepiej staną wilkołak.
    Widząc jak chłopak siada na krześle skrzywiła się lekko. Nie tak wyobrażała sobie te korki. Nawet po ślizgonie spodziewała się większego wysiłku i zaangażowania w to co robi. Widać się pomyliła. Może to kwestia tylko tego egzemplarza, jednak jego ignorancja i tak rozdrażniła dziewczynę. W końcu miał jej pomóc a nie zajmować się wszystkim innym.
    - Na pewno nie od ciebie- powiedziała hardo mierząc czarnowłosego wzrokiem- Jednakże w stworzeniu tego eliksiru- to mówiąc podniosła książkę do góry ukazując przepis jaki przed chwilą dostała od ślizgona- Wyraźnie piszą, że czas potrzebny na jego uwarzenia jest trzy razy dłuższy niż ty mi podałeś, co oznacza, że nie mogę go zrobić w piętnaście minut. Poza tym w pracowni nie ma połowy składników- rzekła odkładając z rezygnacją podręcznik.
    Co jak co, ale czytać potrafiła. Skoro instrukcja była inna chyba należało sprostować słowa chłopaka, nawet jeżeli narażała się na jego humory.

    Irina

    OdpowiedzUsuń
  12. Przez te kilka tygodni, odkąd przybyła do Hogwartu, Jessie już kilkakrotnie padała ofiarą rozmaitych żartów uczniów. O tym, że brytyjscy czarodzieje nie znosili amerykańskich pobratymców, przekonała się już w pierwszych dniach, ale zasadniczo nie powinno jej to dziwić; w końcu amerykańscy czarodzieje także nie lubili Brytyjczyków, a w jej dawnej szkole krążyło całe mnóstwo stereotypów i głupich plotek na ich temat. Sama Jessie nigdy nie przypuszczała, że pewnego dnia opuści ukochany Nowy Jork i znajdzie się w tym konserwatywnym, przesiąkniętym magią miejscu.
    Szła korytarzem pogrążona w myślach, kiedy nagle poczuła szarpnięcie za kostki i poszybowała gwałtownie w górę, odwracając się do góry nogami w powietrzu. Książki wypadły jej z torby i rozsypały się po podłodze.
    Nie zdążyła jednak dostrzec twarzy tamtych. Potraktowawszy ją zaklęciem, w ich mniemaniu zapewne zabawnym, pobiegli dalej, zanosząc się głośnym śmiechem, a ona została, czując coraz większy dyskomfort.
    Zaklęła cicho. Nie potrafiła się odczarować, zresztą różdżka także wypadła jej na ziemię. Było jej coraz trudniej tak wisieć, jednak właśnie wtedy na korytarzu pojawił się chudy chłopak o tłustych, czarnych włosach.
    - Baaardzo śmieszne - skwitowała jego słowa z lekkim sarkazmem. Jej policzki zapewne były już równie czerwone jak i włosy. - Może lepiej byś mnie ściągnął?
    Teraz o niczym tak nie marzyła, jak o powrocie na ziemię.

    OdpowiedzUsuń
  13. [ boskie zdjęcie *,* . takie delikatne ....
    może Amelie będzie chciała za wszelką cenę poznać go, co średnio będzie jej wychodzić ? ]

    Amelie

    OdpowiedzUsuń
  14. [Och, mieć Severusa za kolegę, toż to zaszczyt.
    Ale jak mają być kolegami to niech to nie będzie takie śliczne i urocze. Kyllen się trzyma z Gryfonami, Puchonami... zasadniczo z każdym po trochu, więc Snape nasz cudny i ze wspaniałym zdjęciem (♥) może za to, że tak kolokwialnie i młodzieżowo powiem hejcić (ale nie w sposób internetowej społeczności, bo mi się Kyllen zamknie w sobie).
    No i ten, teraz nie wiem jakby to ze strony mojego pedała wyglądało. Coś na zasadzie "wisisz mi przysługę, więc pomożesz mi z eliksirami"? I takie wzajemne wyświadczanie przysług, które oczywiście nie mogą pozostać bez pokrycia. O.
    Jak Ci się widzi?]

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziewczyna spojrzała na przepis z lekkim uśmiechem. Czy on miał ją za kompletnego matoła? To że miała problemy z eliksirami wcale nie oznaczało, że musi dawać jej zadania dla pierwszoroczniaków. Coś takiego nawet ona zdoła przyrządzić bez większych problemów.
    Skrzywiła się słysząc jego słowa, jednak puściła ta uwagę mimo uszu. Nie miał zamiaru wywoływać kolejnej kłótni. Bo po co? Nie ma sensu kłócić się z kimś, kto najwyraźniej ostre wymiany zdań ma we krwi. Zresztą to ślizgon, a z nimi nie warto grać w słowne gierki. Większość z nich była jak węże, a osobnik przechadzający się przed jej nosem należał do jednego z królujących gatunków. Jednak pomimo emanującej od niego wyższości krukonka wyczuwała w nim coś dziwnego i odmiennego, jednak mogło być to tylko złudne przypuszczenia osoby która nawdychała się zapachu jakichś roślin.
    Bez większego problemu udało jej się uwarzyć eliksir. Może to kwestia tego, że wszystko miała pod ręką lub wielkiej determinacji jaka pchała ją do jak najstaranniejszego uwarzenia tego paskudztwa. W brew pozorom nie chciała aby ten facet uważał ją za jakąś niedołęgę.
    - Już- odpowiedziała spokojnie odwijając z powrotem rękawy swojej bluzki.
    Odruchowo spojrzała na zegarek i uśmiechnęła się delikatnie. Trzy minuty przed czasem.

    Irina

    OdpowiedzUsuń
  16. Fakt, Snape i Vance nigdy nie mięli okazji zamienić ze sobą słowa, a co dopiero współpracować ze sobą. Wiedziała, że Smarkerus był trudnym człowiekiem, o potwornym charakterze, ale nie sądziła, że ją tak zlekceważy. Kiedy usłyszała to poniżające stwierdzenie, uniosła wysoko brwi, szeroko otwierając oczy. Chyba się przesłyszała?! On wygra, on się podzieli, ON, ON, ON. Egoista.
    Jej nozdrza znacznie się rozszerzyły, gdy nabierała w płuca ogromny haust powietrza. W pierwszej chwili miała ochotę mu wygarnąć, ale nie wiedziała, czy miałoby to jakiś sens. Chociaż, z pewnością dałoby upust jej emocją. I naprzemiennie zalewały ją fale złości.
    To była po prostu zniewaga, a ambitnej kobiety nic nie potrafi bardziej zdenerwować. Kiedy już zauważyła, że Severus zauważył jej rozgoryczenie, prychnęła i trącając go biodrem, odseparowała go od składników.
    - Jeszcze jakieś genialne propozycje? - syczała kąśliwie, nawet na niego nie patrząc. - Bo ja mam jedną. Możesz stać z boku i patrzeć mi na ręce. Z pewnością wiele się nauczysz. - rzuciła mu jakby ostrzegawcze spojrzenie. Zdecydowanie ubodło to jej ego... Zwłaszcza, że skład Felix Felicis miała w jednym palcu, a na III roku przygotowywała go z zamkniętymi oczami. Chyba Snape nie miał już wiele do powiedzenia, chyba, że dojdzie między nimi do rękoczynów.
    - A już myślałam, że można cię polubić. - mruknęła ledwo słyszalnie i jakby do siebie. Kręcąc głową z politowaniem zabrała się za kolejne składniki.

    OdpowiedzUsuń
  17. [nienawidzę zaczynać, bo po prostu mi nie wychodzi, a może to lenistwo? xd .
    tak więc błagam o rozpoczęcie ;) ]

    OdpowiedzUsuń
  18. [A może, może, może... złamiemy wszystkie stereotypy i niech się lubią? Albo chociaż tolerują?]

    Catherine

    OdpowiedzUsuń