ur. 12 mara 1959 r. Londyn ♣ klasa siódma ♣ Czysta Krew ♣ Slytherin ♣ Jego patronusem jest jeleń aksis ♣ Bogin- Tebo ♣ Różdżka: 16 cali, mahoń, kieł widłowęża, sztywna ♣ Właściciel Puchacza Wirginijskiego ♣ Prefekt Naczelny ♣ Nie utrzymuje kontaktu z matką ♣ Ostatnio stwierdził, że zaczyna pracować jako poradnik dla nieporadnych w życiu codziennym
Hello ;)
[Witam kolejnego Ślizgona.]
OdpowiedzUsuńKyllen
[Witam cieplutko :)]
OdpowiedzUsuńMaggie
[Wątki zawsze!
OdpowiedzUsuńJaki pomysł? :)]
Maggie
[ Witam się ładnie i od razu pytam czy na wątek chęć jest? Mogą się znać z dzieciństwa, bo Irina tez jest czystej krwi, a poza tym może znać jej starszego brata, który jest teraz w Slytherinie. Co ty na to? ]
OdpowiedzUsuńIrina
[Dziękuję za powitanie :)
OdpowiedzUsuńOchota zawsze jest :) Masz jakieś propozycje? :)]
Chris Kenway (skleroza nie boli :) )
UsuńIrina znała dużo osób w szkole. Przeważającą częścią z nich byli przedstawiciele domu węża. Z większością miała styczność już w dzieciństwie, a to za pośrednictwem starszego rodzeństwa czy swoich rodziców. Tą część pamiętała jeszcze w pieluchach gdy całą gromadą latali po różnych lasach czy ogrodach w poszukiwaniu przygód oraz tak przy okazji jakiegoś guza. Jednak te stosunki nie przetrwały zbyt długo. Gdy tylko dziewczyna poszła do Ravenclawu większość z jej „znajomych” zapomniała o jej istnieniu lub zaczęła z niej pokpiwać. Wyzwiska latały na prawo i lewo, czasami były to zwykłe słowa, jednak czasem dochodziło do konfrontacji, która zazwyczaj kończyła się wizytą dziewczyny w Skrzydle szpitalnym. Z odmieńca każdy może żartować, jednak po pewnym czasie krukonka zdążyła się do tego przyzwyczaić. Wiecznie powtarzające się żarty na jej temat stały się nudne, wręcz monotonne. Oczywiście istniały wyjątki od tej reguły, jednak były to nie liczne odstępstwa i w gruncie rzeczy nie wychylały się z tłumu. Bo po co robić sobie wrogów z braci z własnego domu? Nie warto.
OdpowiedzUsuńNajczęstszym miejscem do którego dziewczyna chadzał po swoich sprzeczkach była biblioteka. Sądząc po plakietce na jej szacie oraz kolorze krawatu była to rzecz oczywista. Krukoni byli uważani za kujonów, a tacy byli powiązani albo z salą lekcyjną albo z jedynym miejscem w szkole, gdzie nikt nie mógł na ciebie rzucić zaklęcia a atmosfera tam panująca pozwalała na całkowite skupienie się na wykonywanej czynności. Może dlatego wybrała właśnie to miejsce na swój kącik zadumy. Mogła tu spokojnie przemyśleć wszystkie sprawy oraz przy okazji wejść w krainę fantazji, czytając jakąś dobrą książkę. Dzisiaj też chwyciła pierwszą lepszą i usadowiwszy się gdzieś w rogu Sali zabrała się za wertowanie starych ksiąg, olewając pozostałą część świata.
[Mam nadzieję, że nie jest tak tragiczne jak mi się wydaje]
Irina
[W Trzech Miotłach to może zajść jakieś "małe nieporozumienie", coś w rodzaju różnych poglądów czy coś podobnego? :)]
OdpowiedzUsuńDziewczyna uniosła delikatnie wzrok z nad książki, spoglądając najpierw na plakietkę a potem na twarz chłopaka. Ślizgon jak malowany, nie dość że przystojny to już patrzy tylko na przyjęte standardy. Większość myślała że krukoni spędzają czas tylko w bibliotece lub na książkami, co było jakimś absurdem wyssanym prosto z palca Dumbledora. Owszem,, uczyli się lepiej i może trochę więcej, wyróżniali się ponad przeciętną inteligencją, jednak to wcale nie znaczyło, że byli kujonami. Zdarzały się wyjątki jednak były to zazwyczaj dzieciaki z kompleksem niższości, starający się nadrobić swoje zachowanie mądrością zawartą w książkach, jedna były tak rzadkie jak włosy na głowie Filcha .
OdpowiedzUsuńPo chwili dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie, ukrywając lekkie oburzenie. Nie spodziewała się zobaczyć akurat tego ślizgona. Zawsze uważała go za chłopaka który nigdy nie tknąłby czegoś, co chociaż w jednym calu przypomina książkę. A jednak i ona czasem potrafi się mylić. Każdemu się zdarza popełnić błąd.
Rea znała już od dziecińska. Kiedyś jak wymknęła się z domu spotkała go nad sadzawką niedaleko swojego domu i tak jakoś się poznali. Nie był jak typowy ślizgon, a przynajmniej publicznie jej nie poniżał ani nic w ten deseń. Był nawet miły w stosunku do niej, czego nie można było powiedzieć o jego kumplach którzy non stop jej dogadywali i działali na nerwy. Tak, zdecydowanie zaliczał się do tych dobrych, albo przynajmniej nie najgorszych. Różne plotki słyszała na jego temat zaczynając od tych dotyczących bójek i chłopaków a kończąc na złamanych sercach. Zapewne większość z nich była kłamstwem, ale i tak nigdy się go nie zapytała. Nie chciała.
- Dużej ilości rzeczy mój drogi odparła spokojnie odgarniając z czoła brązowe fale- Nie wszyscy są tutaj aby się uczyć- powiedziała unosząc okładkę książki do góry aby mógł ujrzeć tytuł.
Co jak co ale przygody czarownic z Salem nie były lekturą obowiązkową.
Irina
[W takim razie ciesze się :) Zechciałbyś/abyś zacząć czy ja mam to zrobić? :)]
OdpowiedzUsuń