1.11.2013

Bez ryzyka nie ma zabawy

JAMES POTTER 

Gryffindor, VI rok, ścigający
urodzony 27 marca 1960r. | czysta krew |
 mów mi Rogacz | patronus i postać animagiczna - Jeleń | 
bogin nieznany | różdżka: mahoń, 11 cali, bardzo poręczna, znakomita do transmutacji


***
Dzień dobry. Zapraszamy do wątków.
Nie byłam pewna co do pozycji, jednak wszystkie źródła wskazywały na ścigającego, więc niech tak zostanie.

38 komentarzy:

  1. [Dzień dobry!
    Ja bym chętnie o wątek poprosiła. Mogę zapytać kto jest na gifie?]

    Gabryś

    OdpowiedzUsuń
  2. [Mnie też oczarowało, dlatego wstawiłam do karty :D I idealnie oddaje moją wizję Cleo. Masz jakieś pomysły na wątek/powiązanie? ;>]

    Cleo

    OdpowiedzUsuń
  3. [Zdecydowanie wolę wymyślać.
    Oto mój pomysł: Gabryś nie jest za dobry z zaklęć, więc przez przypadek na wspólnej lekcji wywinął coś Jamesowi prze przypadek. A James miał gorszy dzień i postanowił się z nim zmierzyć w zakazanym lesie w nocy? ]

    Gabryś

    OdpowiedzUsuń
  4. [Franco jako Jamesa nie widziałam, ale wszystko lepsze od Aarona :D Witam :)]

    Monty

    OdpowiedzUsuń
  5. Morgead Weyenberg1 listopada 2013 21:22

    [Chcę wątek!]

    OdpowiedzUsuń
  6. [Zakochałam się w tym gifie. ;_; I James też mi się podoba, co w sumie jest cudem, bo jakoś z kanonicznych lubię tylko Remusa. :D]

    Imogen

    OdpowiedzUsuń
  7. [Uheh, w takich chwilach chciałabym mieć smykałkę do prowadzenia bab i jeszcze prowadzić Lily. ;P Tak, piszę ten komentarz tylko po to, żeby powiedzieć, że ten James jest zacny.]

    OdpowiedzUsuń
  8. Morgead Weyenberg1 listopada 2013 22:26

    [Do głowy przychodzi mi obecnie tylko banalna relacja Ślizgonka-Gryfon, więc jeśli masz coś ciekawszego... :D]

    OdpowiedzUsuń
  9. [I dobrze :) Osobiście nie lubię, jak ktoś leci po najniższej linii oporu i wrzuca pierwszego lepszego przystojniaczka, bo, moim zdaniem, James Potter wcale nie był w książce opisywany jako przystojny. Co nie oznacza, że Franco nie jest :)]

    Monty

    OdpowiedzUsuń
  10. [Kocham za wykorzystanie Franco do Pottera, tak go sobie wyobrażałam.
    Zapraszam do wątku :>]

    Florean Hale

    OdpowiedzUsuń
  11. [Franco jako James Potter? Nigdy bym nie pomyślał. A jednak patrząc na ten gif, stwierdzam że to najlepszy wizerunek Pottera na blogach jaki widziałem. Gratuluję wyboru. ; D I witam.]

    OdpowiedzUsuń
  12. [A! Ja chce wątek z Jamesem! Witam się ładnie XD]

    Irina

    OdpowiedzUsuń
  13. [ Te obydwa watki z Quiddichem oraz szlabanem można spokojnie połączyć, np.: Po meczu dojdzie pomiędzy nimi do sprzeczki, lub nawet w trakcie niego i wylądują na szlabanie załóżmy u Slughorna i będą musieli przez parę dni porządkować jego fiolki z eliksirami. CO do mugoli- Irina nie jest jakąś rasistka, w przeciwieństwie do pozostałej części rodziny i traktuje ich jako równych sobie. ]

    Irina

    OdpowiedzUsuń
  14. [Okularnik :D Jeden Dom, jedna klasa, w przyszłości oboje będą w Zakonie Feniksa, więc proponuję wątek, który będzie związany głównie z działalnością antyśmierciożercą ;> masz ochotę?]

    OdpowiedzUsuń
  15. [ Bardzo fajny gif (wiem, że wszyscy to już pisali, ale nie zaszkodzi, jak i ja to zrobię).
    Wątek? ]

    Irene Goldstein

    OdpowiedzUsuń
  16. [Hm, niech się zastanowię...
    Niech to będzie wspólne knucie po kątach, wymykanie się z zamku nocą do Hogsmeade bądź nawet do samego Londynu, do Pabu Pod Trzema Miotłami w celu zgłębiania wiedzy na temat Śmierciożerców, bądź samych planów Voldemorta. W końcu zbliżają się mroczne czasy. I jeśli chcesz to możesz właśnie zacząć wątek od takiej nocy, w której wymykają się z zamku i idą szpiegować ;)]

    OdpowiedzUsuń
  17. [ Czyli Irene przyłapuje Jamesa na robieniu czegoś niedozwolonego (masz wielkie pole do popisu ;p), chce mu wlepić szlaban, a ten zaczyna ją podrywać, by uniknąć kary. W sumie naprawdę jestem ciekawa, jak Goldstein na to zareaguje, hehe.
    Zaczniesz, prawda? ]

    OdpowiedzUsuń
  18. Irina od zawsze lubiła Quiddich a mecz z gryfonami był jedną z jej ulubionych rozrywek. Z nimi można było zagrać tak naprawdę, spocić się i liczyć każdy punkt, czyli jednym słowem mieć masę roboty. Jako obrońca krukonka musiała dać z siebie wszystko.
    Już od początku meczu było widać zaciętość na twarzy dziewczynie oraz złość z nieobronionych bramek, chociaż i tak było ich niewiele. Pomimo prób skupienia oczy dziewczynie praktycznie co chwili leciały za pewnym gryfonem, odciągając jej uwagę od piłek. W końcu Irina nie wytrzyma i uderzyła kafla nie zważając na to, czy przed nią jest ktoś z drużyny przeciwnej czy jej. Po chwili usłyszała głośne krzyki od strony trybun domu lwa i stwierdziła z przykrością, że jej ofiara padł nie kto inny jak sławetny James Potter, znany jako Rogacz lub łamacz dziewczęcych serc.
    - Trzeba było zejść z drogi a nie podstawiać się pod piłkę- krzyknęła głośno.
    Już chciała coś dodać, jednak przerwał jej długi gwizdek nauczycielki. Skrzywiła się słysząc jej słowa, po czym pędem ruszyła ku ziemi, chcąc jeszcze zmienić jej werdykt.
    - To był tylko wypadek! Każdemu może się zdarzyć, zwłaszcza, że pan Potter wleciał pod piłkę!

    Irina

    OdpowiedzUsuń
  19. Emmeline zazwyczaj nie spała o tej porze, ale tamtego wieczora wymknęła się z Hogwartu na szybie piwo kremowe w Hogsmeade. Trochę ją to rozleniwiło i kiedy tylko wróciła do Dormitorium i przytuliła się z własnym łóżkiem, zasnęła. A sny były piękne, kolorowe i pełne radości. Wcale nie chciała by ktoś je przerywał, chyba, że w słusznej sprawie. A czy owa taką była?
    Sposób, w jaki liścik obudził Vance nie był do końca przyjemny, bo spadł jej a głowę. Niby kawałek pergaminu, ale obudzić potrafi... Dziwne. Powoli, nieśpiesznie usiadła na łóżku i odczytała wiadomość, nie omieszkując zwrócić uwagi na podobiznę Snape. Lubiła go naweti czasem uważała, że całej czwórce należy się solidna nauczka, ale to tak na marginesie.
    Narzuciła na siebie tylko czarny sweter i zeszła po cichu na dół, jeszcze nieco zaspana. Widząc Jamesa jakby w gotowości, od razu wiedziała, że coś się święci.
    - Daj mi chwilę, zaraz wrócę. - i pognała z powrotem na górę, by móc odziać się nieco cieplej i wziąć oczywiście różdżkę. Za kilka minut znów była na dole, kończąc upinać swoje włosy w kuca. - Mają wyczucie czasu. - przeknęła w myślach Ślizgonów i ruszyła w stronę obrazu Grubej Damy. - James, idziesz? - mruknęła przez ramię, widząc, że chłopak nadal stoi w miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  20. [no dzień dobry ;) . może jakieś chęci na wątek ?;> ]

    OdpowiedzUsuń
  21. [hmm ... Perry jest osóbką, która gada, gada i gada. to jest męczące, więc, może kiedyś wdali się w rozmowę i teraz nie daje mu spokoju ;> ? ]

    OdpowiedzUsuń
  22. [jestem jak najbardziej za ! , to zaczniesz? ]

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie chciala tego szlabanu i wcale nie dlatego ze miała go spędzić z Rogaczem. Tego typu kara była plamą na honorze każdego krukona. Jako niby "kujoni" powinni sir pilnować i nie wykraczać poza wyznaczone zasady. Poza tym to miał być pierwszy szlaban w jej życiu. Jeszcze nigdy nie zrobiła niczego nie właściwego. Zawsze starała wie działać nikomu nie zawadzajac. Teraz czuła się...no właśnie, jak? Lekko podniecona i nawet zadowolona z siebie. Po raz pierwszy złamała zasady. Ciekawe hak w takich sytuacjach czuje sie James. W końcu jemu nie pierwszy raz ktoś wlepił karę.
    Irina szybko pokręciła głową, spoglądając na pusty korytarz. O tej godzinie zazwyczaj wszyscy grzało sie przy kominkach, żartując na każdy temat, a ona jak jakaś sierota spędzi ten czas z gościem, który na notabene delikatnie ją irytował, a może jednak odwrotnie, przez ci jeszcze bardziej byla zła. Dziewczyna nie chciala się nad tym zastanawiać. Ważny był szlaban i jak najszybsze jego skończenie.
    Szybko przemierzyła korytarz, skręcając do kącika na miotły. Otworzyła drzwi, stając twarzą w twarz z gryfonem. Przyjęła obojętny wyraz twarzy, stając naprzeciwko niego z założonymi rękami. Nie miała jakoś ochoty z nim gadać, wiec po prostu usiadła przy ścianie odgarniając zabłąkane kosmyki z twarzy. Spojrzała przez chwilę na niego po czym westchnęła.
    - Nie celowałam w ciebie- powiedziala spokojnie spodziewając sie jakiegoś suchego tekstu w stylu a'la Potter- To był wypadek i tyle- mruknęła cicho odwróciwszy wzrok.

    Irina

    OdpowiedzUsuń
  24. [Ja chcę koniecznie wątek z Jamesem!]

    Catherine

    OdpowiedzUsuń
  25. [Przecież ja tu normalnie dla ciebie się zapisałam, no xP O ile mnie dość nie masz xP Rzucaj pomysł!]

    Silver

    OdpowiedzUsuń
  26. Ją natomiast zdziwiło, że James zechciał wyruszyć z nią. W końcu była dziewczyną, a ogólnie przyjętą normą jest niechęć chłopców do dziewczyn w tym wieku. No chyba, że jeśli chodzi o pocałunki, wtedy zmieniają front. Widać James był dojrzalszy niż ona sama mogła się tego spodziewać.
    Bo Emmeline nie była zwyczajną kobietą... W ogóle, obawiam się, że co do tej osoby nie tyczy się żadna norma i życie w określonych regułach. Kobieta kot, chodzi własnymi drogami, nikogo nie pyta o zdanie. Mała dziewczynka zadufana w sobie, choć z wielkim sercem i pośpiechem do pomocy. Jak widać sprzeczność, to ją najbardziej cechuje.
    Lubiła Jamesa, nie był ucieleśnieniem prawości, ale lubiła go. Dziwny z niego chłoptaś, niby robił wiele na pokaz, a niby wypływało to z jego serca. A do tego był przystojny... Tak jednak o nim myśleć nie mogła, bo chyba jedna z uczennic już ostrzyła pazurki na tego Pana. Trudno.
    - Proponuję przejście prowadzące do Miodowego Królestwa. - odparła i zamarła na chwilę z bezruchu jakby czekała na to, by James zaakceptował jej pomysł. W końcu śledzenie Ślizgonów to nie byle co, najwyżej McGonagall odbierze im po kilka punktów, chyba Gryfonii się nie obrażą...

    Emmeline Vance

    OdpowiedzUsuń
  27. [Kombinuj. Ja zacznę. Obiecuję.]

    Catherine

    OdpowiedzUsuń
  28. [Panie Potter... Ja mam nadzieję, że pan tu wciąz jest i szykuje pan jakiś wiekopomny wątek... xd]

    OdpowiedzUsuń
  29. Ona była dziwna. Wszyscy jej to mówili, nawet duchy, które snuły się po zamku, ale Amelie do tego przywykła. Nic nowego, szczególnego czy godnego uwagi. Już w Wielkiej Sali zauważyła swojego przyjaciela, który smarował chleb jajecznicą, a myślała, że tylko ona tak robi. Szybko do niego podeszła i zaczęła temat śniadania, a skończyło się na rozmyślaniu dlaczego to właśnie ma na imię Amelie, a nie Veronica. Przecież to imię było tak piękne, że zastanawiał się nad zmianą swojego własnego.
    Z jej rozmyśleń wyrwał ją James, który zadał dość nietypowe pytanie. Perry, aż musiała usiąść z wrażenia.
    - Potter, jeśli to było pytanie czy chce z tobą być to odpowiedź brzmi nie - powiedziała stanowczo. - Chociaż jesteś przystojny, inteligentny i uroczy - zawahała się przez sekundę. - Uważam, że nasza dwójka byłaby nietypową parą. Ja z reguły jestem roztrzepana i niestabilna emocjonalnie. Gdy byłam młodsza, to mama twierdziła, że jestem psychicznie chora, w zasadzie do dzisiaj tak twierdzi, ale ty tak nie uważasz, prawda? To, że dużo mówię i nie mogę sobie znaleźć miejsca, to nie znaczy, że jestem chora. Wracając jednak do nas, to jak uważasz, pasujemy do siebie?

    OdpowiedzUsuń
  30. Z wielką niechęcią oddała swoją różdżkę.
    Dziewczyna spojrzała na niego uśmiechnęła się lekko. Nie żeby żywiła do niego jakąś nic sympatii czy coś w tym guście, jednak musiała przyznać że jest w nim coś co przyciągało wzrok. Może to ten figlarny uśmieszek lub sposób bycia, a może jakaś choroba optymizmu której nabawił się od Blacka, ale jednak coś w nim było co przyciągało Irinę niczym magnez. I w sumie podobało jej się to, chociaż nie miała zamiaru dać po sobie tego poznać. Nie była jak większość panienek które od razu leciały mu w ramiona, poza tym on nie był nią zainteresowany, więc ta opcja odpada.
    - Więcej optymizmu- szepnęła równając z nim krok- może nie będzie tak strasznie jak ci się wydaje. Poza tym mam plan- mruknęła wyprzedzając go o kilka kroków.
    Kiedy weszli do lochu od razu uderzył ich zapach stęchlizny oraz woń rozkładu. Idealna sala do robienia sekcji zwłok. Irina zakryła ręką usta, aby nie zwymiotować na samym starcie. Nie chciała dokładać im jeszcze pracy. Szybko odwróciła się sprawdzając czy woźny już sobie poszedł po czym wyciągnęła z kieszeni zastępczą różdżkę, i szybko wyszeptała zaklęcie pozywając się tego obrzydliwego zapachu.
    - Normalnie jakbym była u w pokoju brata. tylko takim którego dawno nie sprzątał- stwierdziła podchodząc do najbliższej półki z papierami- Czyli co, mamy to ogarnąć a następnie doprowadzić to do- wskazała na cały pokój- Do stanu sprzed wyginięcia dinozaurów, zgadza się?

    Irina

    OdpowiedzUsuń
  31. [nowy, nowy! i proponuje jakąś akcję z latającymi miotłami, łajnobombami i woźnym!]

    Syriusz

    OdpowiedzUsuń
  32. [Puk puk? Przyszłam się przywitać i o wątek napomknąć, bo nie wyobrażam sobie w tym przypadku innej opcji :)]

    OdpowiedzUsuń
  33. Jeśli poratujesz mnie pomysłem, chętnie w zamian zacznę coś ładnego :)

    OdpowiedzUsuń